niedziela, 31 marca 2013

Jesteś szczęśliwa?


źródło: http://weheartit.com
Zapytałam kiedyś znajomą osobę: "Czy jesteś szczęśliwa?". "Nie jestem nieszczęśliwa a to już wiele." Czy aby na pewno? Czy muszę zadowolić się tylko tym, że nie jestem nieszczęśliwa  nie mogąc doświadczyć szczęścia? Tak myślałam do pewnego czasu... a potem wyjechałam na Erasmusa.

Wiem jakie jest pierwsze skojarzenie... "Orgasmus", "Fuck me, I'm Erasmus"... otóż, nie dla każdego. Dla mnie ten wyjazd to przede wszystkim droga do odnalezienia siebie i szczęścia. Myślałam, że wszystko może zmienić się ot tak, bez wysiłku. Wystarczy wyjechać i po tygodniu poczuć, że człowiek sobie radzi. Tak prosto niestety też nie jest. Potrzeba wysiłku, chęci do zmian i wykorzystywanie możliwości jakie daje życie. Jestem w Hiszpanii już prawie 2 miesiące i dopiero teraz zaczynam odczuwać, że w moim  myśleniu, a dzięki temu także i w życiu, coś się w końcu zmienia...

Miałam już pierdylion blogów o wszystkim, kiedy nie wiedziałam kim jestem, czego chce a akceptacja innych była dla mnie priorytetem. Jestem dopiero na początku długiej drogi do szczęścia ale w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy zaczęłam odzyskiwać pewność siebie, powoli pozbywam się kompleksów, zaczynam odkrywać swoje zalety  nie tylko wady, chcę korzystać z życia i powoli zaczynam odkrywać, czego od życia chcę. I o tym własnie będzie ten blog:)

2 komentarze:

  1. Ach, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę :) Odzyskanie pewności siebie, pozbycie się kompleksów, odkrycie swoich zalet i korzystanie z życia - dla mnie jedno wielkie niespełnione marzenie, na drodze do którego stoi paniczny lęk przed porażką. W końcu o wiele łatwiej jest żyć z dnia na dzień "byle jak" powtarzając sobie, że za rok, dwa, trzy, może pięć będzie wreszcie tak, jak sobie wymarzyłam...
    Bloga będę śledzić, może stanie się dla mnie jakąś inspiracją do ruszenia własnego tyłka i wzięcia się za siebie :)
    Pozdrawiam!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za Twój komentarz, to bardzo miłe przeczytać coś takiego:)

    Dla mnie jeszcze pół roku temu to też były tylko marzenia... wizyty u psychologa, początki anoreksji, poczucie samotności i beznadziejności etc. ale nic nie dzieje się w życiu samo, jeśli nie weźmiemy życia w swoje ręce, nic się nie zmieni. Najważniejsze, to zmienić sposób myślenia, ja powoli się do tego przymierzałam i nie ukrywam, że wyjazd i poczucie, że nie zginęłam na lotnisku czy w nowym mieście bardzo mi pomógł a także dostałam trochę czasu, żeby nad sobą pomyśleć. I teraz już wiem, że nie chcę więcej tracić czasu na bycie taką osobą, jak byłam wcześniej. Będę mocno trzymać kciuki, żeby i Tobie się udało!!!

    OdpowiedzUsuń